Czy jest szansa na powrót koniunktury w sektorze mieszkaniowym? Kiedy? Od czego jest to najbardziej uzależnione? Jakie zdaniem deweloperów są główne przyczyny zastoju na rynku nowych mieszkań? Czy popyt wróci wraz z większym dostępem do kredytów? Czy inflacja i kumulacja czynników cenotwórczych może na dłużej zablokować produkcję mieszkań? Sondę opracował serwis nieruchomości dompress.pl        

Tomasz Kaleta, dyrektor Departamentu Sprzedaży, Develia S.A.

Na spadek sprzedaży wpływ ma kilka czynników. Najważniejszym jest niska zdolność kredytowa nabywców, która drastycznie spadła na skutek wzrostu stóp procentowych do rekordowego poziomu 6,75 proc. Niestety, zgodnie z zapowiedziami Narodowego Banku Polskiego w najbliższej przyszłości nie można liczyć na ich obniżenie, co poprawiłoby sytuację tych osób, których plany mieszkaniowe są zależne od wsparcia kredytowego.

Kolejnym istotnym elementem są pogarszające się nastroje społeczne. Wiele osób wstrzymuje się z zakupem ze względu na trwającą wojnę w Ukrainie. Optymizmem nie napawa również ponad 16-procentowa inflacja i pogarszająca się kondycja polskiej gospodarki.

Na znaczny spadek popytu na mieszkania deweloperzy reagują korektą podaży i wstrzymywaniem nowych inwestycji. Według danych GUS w tym roku w największych miastach buduje się o około 25 proc. mniej niż w 2021 roku.

Sytuacja jest jednak o tyle korzystna, że zdolność nabywcza Polaków wciąż pozostaje wysoka i jest o około 60 proc. wyższa niż podczas poprzedniego kryzysu na rynku mieszkaniowym w latach 2007-2008. Warto podkreślić, że na rachunkach bieżących i depozytach krótkoterminowych Polacy posiadają rekordowy bilion złotych.

W kolejnych miesiącach kluczowa będzie stabilizacja warunków ekonomicznych, choćby w zakresie podwyżek stóp procentowych i inflacji. Wszyscy z niecierpliwością wyczekują również końca konfliktu w Ukrainie czy choćby jego deeskalacji. 

Justyna Hamrol-Wasielewska, dyrektor sprzedaży Eiffage Immobilier Polska

Mamy nadzieję, że drugi i trzeci kwartał 2023 roku to będzie ten czas, gdy sytuacja się ustabilizuje. Warunkiem jest jednak zahamowanie dalszego wzrostu stóp procentowych. Klienci potrzebują bezpieczeństwa finansowego, a to ma bezpośrednie przełożenie na popyt efektywny. Nie bez znaczenia jest również sytuacja międzynarodowa. Jej stabilizacja wpłynie z pewnością pozytywnie na chęć do inwestowania, zwłaszcza w Polsce. Nasza strategia, która zakłada realizację projektów w topowych lokalizacjach w centrach miast powoduje, że mieszkania odpowiadają na potrzeby tego segmentu klientów, który jest najbardziej odporny na wahania koniunktury.

Obecną sytuację, szczególnie w segmencie popularnym, determinuje jednak zdolność kredytowa, która wpływa na decyzje zakupowe. Ściśle określony budżet, najczęściej na poziomie 300-400 tys. zł, odzwierciedla to, na co w obecnej chwili stać klientów. Ci którzy nie mogą pozwolić sobie na zakup mieszkania będą coraz częściej przychylniej patrzyć w stronę wynajmu. Mieszkania, które nie zostaną sprzedane, po prostu zostaną przeznaczone na wynajem. Natomiast to, czy produkcja mieszkań przeznaczonych na wynajem w ogóle zwolni i w jakim tempie będzie się to odbywać, zależy tylko od polityki przyjętej przez fundusze instytucjonalne. 

Adrian Potoczek, dyrektor ds. rozwoju w Wawel Service

Przewidywania, jak zachowa się rynek jest trochę jak wróżenie z fusów. Patrząc, co wydarzyło się przez ostatnie 3 lata, nic nie jest pewne. Na razie prognozujemy przede wszystkim drastyczne zmniejszenie podaży. Głównymi czynnikami tego jest niedostępność terenów inwestycyjnych oraz ich wysoka cena, przedłużające się procedowanie pozwoleń na budowę oraz niestabilność rynku wykonawców.

Kolejny trend, jaki widzimy na rynku to odcięcie klientów od kredytów hipotecznych. Klienci nadal są zainteresowani zakupem wspomagając się kredytem, ale drastyczne podniesienie stóp procentowych oraz rekomendacja KNF zmniejszają skutecznie możliwości przeciętnej polskiej rodziny. Potencjalni nabywcy trafiają na rynek najmu, co przy obecnych możliwościach podażowych powoduje wzrost stawek. To z kolei motywuje do działania klientów inwestycyjnych, nabywających mieszkania na wynajem.

Te czynniki pokazują, że ceny nowych mieszkań nie spadną drastycznie, jak niektórzy przewidują. Oczywiście część deweloperów w wybranych inwestycjach może rabatować swój produkt, ale to nie będzie ogólna tendencja rynkowa.

Angelika Kliś, członek zarządu Atal

Zakładamy scenariusz optymistyczny i liczymy na odwilż w trzecim, czwartym kwartale 2023 roku. Ta prognoza ma szansę się spełnić, jeśli na lepsze zmienią się warunki kredytowania. Mam tu na myśli także wytyczne nadzoru finansowego, gdyż przez zaostrzenie rekomendacji S rynek gwałtownie przyhamował.

Wielu nabywców mieszkań uzależnia bowiem zakup nieruchomości od dostępności kredytu. Muszą się nim posiłkować zwłaszcza młodzi ludzie, których zdolność kredytowa jest teraz znacznie ograniczona.

Andrzej Gutowski, dyrektor Sprzedaży Ronson Development

Sytuacja na rynku mieszkaniowym jest dynamiczna, zdecydowanie trudniejsza dla klientów i warunkuje ją wiele czynników. Rosnące stopy procentowe, inflacja i przede wszystkim znaczne ograniczenie w zakresie przyznawania kredytów hipotecznych będą kluczowe dla przyszłości rynku, który z pewną nadzieją spogląda w kierunku pomysłów zniesienia lub znacznego ograniczenia rekomendacji KNF, która zakłada, że do wyliczania zdolności kredytowej przyjmowane jest oprocentowanie powiększone o 5 pkt proc.

Z dużą uwagą i ostrożnością obserwujemy to, co dzieje się na rynku. Zgodnie z planem na ten rok, w drugim kwartale wprowadziliśmy największą ofertę sprzedażową w historii firmy. Do sprzedaży trafiły projekty Nowa Północ w Szczecinie, Grunwald Między Drzewami w Poznaniu, Osiedle Vola na warszawskiej Woli, EKO Falenty pod Warszawą, a już za chwilę w ofercie będzie Nova Królikarnia – 11 ekskluzywnych domów na Mokotowie w Warszawie. Jednocześnie celowo spowolniliśmy sprzedaż kolejnych etapów dotychczas realizowanych inwestycji, np. w projekcie Miasto moje na warszawskiej Białołęce.

Obserwujemy na rynku ciekawy trend, zgodnie z którym spora część rynku skierowała się w stronę najmu instytucjonalnego. Tym samym zachowana jest prawidłowa relacja cen wynajmu do kosztów wytworzenia. Czynnik cenotwórczy nie wstrzyma rynku.

Sebastian Barandziak, prezes zarządu Dekpol Deweloper

Cykl zacieśniania polityki pieniężnej, perspektywy związane z dynamiką PKB oraz planowany spadek inflacji do poziomu docelowego w 2024 roku mogą spowodować odbicie na rynku nieruchomości w zakresie cen w 2025 roku. Kończy się dynamiczny wzrost cen i rynek przejdzie w fazę stabilizacji z możliwą czasową tendencją spadkową.

Podaż zmierzy się z trudnościami na rynku pracy i dostaw, rosnącymi kosztami wykonawstwa, wysokimi cenami gruntów, a jednocześnie spotka duży deficyt dostępnych mieszkań i zmniejszające się możliwości nabywcze kupujących. Ograniczone możliwości zakupu nieruchomości spowodują ożywienie na rynku najmu, na którym stawki będą wysokie ze względu na rosnący popyt. Silny wzrost kosztów budowy, przy jednoczesnym braku możliwości przeniesienia ich na ceny mieszkań jest powodem podejmowania przez deweloperów decyzji o wstrzymywaniu nowych inwestycji. Zaowocuje to obniżeniem nowej podaży.

Robert Stachowiak, prezes zarządu SGI

Na ceny mieszkań wpływ ma wiele czynników. W dobie wysokiej inflacji, niepewności związanej z działaniami wojennymi w Ukrainie, stale rosnących kosztów materiałów budowalnych, niedoboru pracowników, braku gruntów w dobrych lokalizacjach i wysokich cen za metr jeszcze dostępnych terenów, można zakładać, że koszty realizacji mieszkań będą jeszcze rosły i trudno liczyć na zmiany w bliskiej perspektywie czasowej.

Niedostępność kredytów i mniejsza zdolność do ich uzyskania także blokuje sprzedaż, co widać bardzo mocno w zestawieniach względem poprzednich kwartałów. Uważam jednak, że mimo to, przełom 2022 i 2023 roku może być rekordowy pod kątem uzyskanych przez deweloperów pozwoleń na budowę. Będzie to efekt ostatnich wyjątkowych, pandemicznych dwóch lat, które zostały spożytkowane na przygotowywania terenów. Na odpowiedź, ile projektów finalnie trafi do sprzedaży do klientów indywidualnych, ile do klientów instytucjonalnych takich jak fundusze PRS, gdzie będą one przeznaczone pod wynajem, a jaka część inwestycji zostanie wstrzymana, musimy jeszcze chwilę poczekać.

Zuzanna Należyta, dyrektor ds. handlowych w Eco Classic

Kwietniowa rekomendacja dotycząca zaostrzenia sposobu liczenia zdolności kredytowej przyczyniła się do załamania rynku kredytów hipotecznych, a tym samym ma zasadniczy wpływ na zastój na rynku deweloperskim. Ze względu na nadal rosnące koszty realizacji deweloperzy nie będą jednak obniżać cen, tylko wstrzymywać nowe projekty.     

Janusz Miller, dyrektor ds. sprzedaży i marketingu Home Invest

Sytuacja na rynku jest dynamiczna i zależy od różnych czynników. Wpływ na to, co się obecnie dzieje mają m.in. wysokie stopy procentowe, inflacja, ceny materiałów, robocizny, energii, konflikt zbrojny w Ukrainie, itp. Według nas największym powodem spadku popytu na mieszkania jest odcięcie znacznej liczby kupujących od finansowani bankowego, wynikający z braku zdolności kredytowej. Z tego względu niektórzy deweloperzy zastanawiają się nad rozpoczynaniem nowych projektów. Przewidujemy, że sytuacja powinna się unormować w przyszłym roku i powoli będziemy wracać do koniunktury rynkowej.    

Małgorzata Ostrowska, dyrektor Pionu Marketingu i Sprzedaży w J.W. Construction Holding S.A.

W drugim kwartale br. w większości miast w Polsce ceny transakcyjne nieruchomości były wyższe w ujęciu rocznym, w Warszawie nawet o 7 proc. A zarazem wydłużył się czas sprzedaży oferty z uwagi przede wszystkim na zastój na rynku kredytów hipotecznych. Jest to jednak sytuacja daleka od kryzysowej. Na rynku pozostają aktywni klienci gotówkowi, dzięki czemu budowa mieszkań na wynajem nie jest zagrożona. W naszej ofercie są lokale inwestycyjne, w inwestycji Pileckiego 59, zlokalizowanej u zbiegu ulic Pileckiego i Puławskiej na Ursynowie. W cenie od 295 tys. zł są apartamenty, których właściciel może liczyć na stały dochód z najmu i realny wzrost wartości nieruchomości w czasie.

Jest wiele czynników, które utrudniają realizację inwestycji i podnoszą cenę mieszkań. Drożejące materiały budowlane oraz problemy z ich dostępnością, odpływ pracowników z Ukrainy, wysoka inflacja i stopy procentowe, ustawa deweloperska i coraz niższa dostępność działek, a szczególnie galopujące ceny energii. Raczej nie można w takich warunkach liczyć na spadki cen mieszkań. Jeśli jednak sytuacja gospodarcza będzie dobra, wpłynie to pozytywnie na rynek nieruchomości, który jest istotnym składnikiem PKB. Warto zauważyć, że popyt ze strony inwestorów jest nadal wysoki.

Grzegorz Kopacki, wiceprezes zarządu Homeland Development

Stopy procentowe to jedno, ale istotną sprawą są też obostrzenia KNF, które przy badaniu zdolności kredytowej każą zakładać stopy procentowe wyższe o 5 pkt. Proc. od aktualnych. Jeśli chodzi o uspokojenie się sytuacji to wpłynie na to głównie obniżenie stóp procentowych. Ostatnie kilka lat to jednak pojawianie się tzw. Czarnych Łabędzi, czyli sytuacji nie do przewidzenia, które totalnie zmieniają rynek, jak COVID i wojna na Ukrainie. Mam duże obawy o szybki powrót do równowagi rynkowej w czasie 6-12 miesięcy.

Mariola Żak, dyrektor sprzedaży i marketingu w Aurec Home

Nabywcy cały czas liczą na obniżkę cen, szczególnie ci, którzy muszą posiłkować się kredytem. Niestety, ich możliwości finansowe drastycznie się skurczyły na skutek wzrostu stóp procentowych i zaostrzonych kryteriów oceny zdolności kredytowej.

Patrząc wstecz, a dokładnie na ostatnie 15 lat, zauważamy, że ceny nieruchomości w Polsce wzrosły 2,5 razy. Jest to stały trend i nie widzę możliwości, żeby mieszkania raptownie staniały. Sytuacja popytowa i cenowa w poszczególnych miastach jest bardzo zróżnicowana. Rosnące oprocentowanie kredytów nie wszędzie zmniejszyło popyt. Warszawscy deweloperzy odnotowali w sierpniu wzrost sprzedaży o 25 proc.

Mimo, że większość mieszkań sprzedaje się na kredyt, a ten jest obecnie bardzo trudno dostępny, nie ma przestrzeni na duży spadek cen mieszkań, co najwyżej na lekką korektę. Deweloperzy nie zrezygnują ze swojej marży, tym bardziej że rozkłada się ona na wiele lat, obecnie na 6.

Marcin Michalec, CEO Okam

Nie obserwujemy dużego spadku popytu na mieszkania w realizowanych przez nas inwestycjach, zainteresowanie zakupem lokali jest duże. Kluczowy problem stanowi siła nabywcza konsumentów, możliwość uzyskania kredytów hipotecznych. Niezwykle trudno przewidzieć, jak będzie wyglądać sytuacja w branży w kolejnych miesiącach, kiedy się polepszy. Z pewnością będzie bardzo dynamiczna. Wiele zależy od rozwoju sytuacji gospodarczej, ale i politycznej na światowych rynkach. Tego, jak potoczy się wojna w Ukrainie, jak przedstawiać się będą ceny surowców i materiałów budowlanych i w jakim tempie będzie rosła inflacja. Musimy uzbroić się w cierpliwość i mieć nadzieję na szybką poprawę sytuacji, dzięki czemu możliwa będzie kontynuacja rozwoju sektora nieruchomości.

Wojciech Chotkowski, prezes zarządu Aria Development

Rynek nieruchomości mieszkaniowych w Polsce w dołku pozostanie prawdopodobnie jeszcze przez rok. Następne lata będą okresem stagnacji. Być może w 2024 roku zacznie wchodzić w fazę ożywienia, wzrośnie popyt. Jednak w związku z obecnym spadkiem liczby nowych inwestycji mieszkaniowych w 2024 roku podaż będzie ograniczona, nawet jeśli zakończy się cykl zacieśniania polityki monetarnej i kredyty będą tańsze i bardziej dostępne. Trzeba pamiętać, że w Polsce ciągle jest deficyt mieszkań, ale niepewność związana z sytuacją gospodarczą może mieć negatywny wpływ na rynek mieszkaniowy.

W rytmie słów..

Najszybciej newsy trafią do Internetu. Zmiany w stanie prawnym lub projekty, które mają szansę wejść w życie, branżowe nowinki, informacje o nowych technologiach, produktach – portale internetowe są miejscem, gdzie na nie trafimy. Tak jak w przypadku niebranżowych mediów internetowych, mamy zagwarantowaną szybkość dostarczania informacji. Poszerzanie swojej wiedzy poprzez lekturę branżowej prasy, książek i stron internetowych wydaje się być oczywistą ścieżką samodzielnego rozwoju swojego życia zawodowego.

W zależności od naszych potrzeb, nastawienia, upodobań itp. warto sięgać po autorów, których styl pisania, charakter ujmowania tematu nam się podobają i po prostu do nas przemawia. Nie ma potrzeby zmuszać się do czytania czegoś, co nam się zwyczajnie nie podoba. Wszak lektura ma nam sprawiać satysfakcję i przyjemność, a nie tylko dostarczać wiedzy.

Słowo pisane to nieoceniony sposób na rozpowszechnianie informacji. Pamięć ludzka jest ulotna, o czym często przekonujemy się aż za dobrze. Dzięki lekturze zyskujemy dostęp do informacji, do których możemy się praktycznie w każdej chwili odwołać i potraktować je jako swoisty pewnik, także w sytuacjach spornych czy przy wyjaśnianiu nieścisłości. Tego komfortu nie mamy w przypadku sięgania po informacje przekazane drogą ustną, które są uważane za mniej wiarygodne. Większe zaufanie do zanotowanych informacji kosztem tych powiedzianych i usłyszanych to efekt uboczny rewolucji Gutenberga.

Czytanie jest czynnością angażującą nasz mózg – można to tak w skrócie ująć, bez wchodzenia nadmiernie w medyczne szczegóły. „Muszę przemyśleć to co przeczytałem/przeczytałam” – często w ten sposób podsumowujemy lekturę (chyba, że była ona dla nas bardzo nieangażująca na poziomie intelektualnym, emocjonalnym, nie dostarczyła nam żadnych nowych informacji itp.). Dzięki czytaniu wpadniemy na nowe pomysły, kreatywne sposoby rozwiązania problemów, nowe ujęcia starego i dobrze znanego tematu. Opisany przez autora case study może stać się inspiracją do wykorzystania przez analogię pewnych rozwiązań w nowym kontekście. Osobną kwestię, choć wartą wspomnienia, stanowią teksty, które nie są inspiracją w sensie zawodowych, a przede wszystkim w zakresie samorozwoju. Z doświadczenia mogę napisać, że świetnie w tej kwestii sprawdzają się biografie znanych ludzi, których osiągnięcia lub ścieżka życia z jakiegoś powodu budzą nasz podziw czy po prostu zainteresowanie. Recepty na sukces od A do Z na skalę Billa Gatesa w takiej biografii raczej znajdziemy (zresztą wtedy cena takiej książki była inna), ale coś, co może pchnąć nasze myślenie o swojej działalności, zachęcić do odejścia z pracy na etacie i założenia własnej firmy, przemodelowania swojej oferty, wpłynięcia na sposób komunikowania się z klientami itp. Możliwości jest tu naprawdę sporo i warto je wykorzystać. Funkcję inspiracji może pełnić biografia nie tylko kogoś z naszej branży, do tego celu potrafią się też nadawać nieźle życiorysy artystów, którzy zazwyczaj w życiu nie mieli lekko.

Od czasów, kiedy życie poczęło się wielce różniczkować, czytanie książek nie wystarcza. Książki podają czystą wiedzę z najrozmaitszych dziedzin, wiedzę nieraz kryształowo czystą, ale oderwaną od życia. Książki karmią również poezją, w niej opisy czynów bohaterskich uszlachetniają serca, ale mało informują o szarej rzeczywistości życia. Do działania potrzebna jest znajomość chwili bieżącej, orientacja, pulsy życia w miejscowych warunkach. Na każdym stanowisku można przyłożyć i swoją cegiełkę, można wpływać na całość, byle znać swe obowiązki względem społeczeństwa i chcieć im służyć. Tym pośrednikiem między wiedzą a życiem, między ideałem a rzeczywistością, jest publicystyka. Jest ona historją teraźniejszości, oświetlającą zagadnienia, które czekają dopiero na rozwiązanie. Jest ogniwem, która łączy prawdę wiedzy z zagadnieniami chwili bieżącej. Jest literaturą, która tyczy się potrzeb życia w danym czasie i danym miejscu. Ona komunikuje ostatnie wyniki z różnych dziedzin wiedzy czystej w zastosowaniu do bieżących potrzeb ludzkich. Ona czyni człowieka wrażliwym na niedolę swego społeczeństwa i zapala do żywota czynnego na jego korzyść. Ona, komunikując, co się dzieje na świecie całym, chroni nas od zaściankowości. Ona, zaznajamiając nas z biegiem myśli wszechświatowej, wywołuje w umysłach naszych szereg zagadnień. Ona uwalnia nas od potrzeby czytania wszystkich książek, których corocznie ukazuje się na świecie po kilkaset tysięcy, a których przeczytać na rok gruntownie nie można po nad kilkanaście. To są strony dodatnie prasy periodycznej.

Ale ma publicystyka i niejedną stronę ujemną. Wiadomości, dostarczane przez wiele dzienników, są dorywcze i powierzchowne: ani rozszerzają, ani pogłębiają wiedzy. Wiele nowinek, opisywanych drobiazgowo, niema żadnego ogólniejszego znaczenia, nie służy żadnemu rozumnemu celowi. Wiele sensacyjnych zajść i wypadków, zostawiających jedynie czczość w głowie i pustkę w sercu. W pogoni za kalejdoskopowym potokiem plotek wiele balastu, który ze szkodą obciąża umysł Dużo zabawy i płytkiego śmiechu, co w rezultacie szerzy bezmyślność, przytępia zmysł artystyczny. Nie jeden organ redagowany jest tendencyjnie, będąc na służbie tej lub innej partji. Nieraz nowość pomieszana z postępem bez oświetlenia krytycznego jądra rzeczy. I jedno pismo stara się prześcignąć drugie w pomysłach, licząc na gorsze instynkty. I wielu staje się igraszką okoliczności, bo są prowadzeni na pasku danego dziennika. Bo wielu ślepo hołduje zasadzie: nie różnić się od innych — i bezkrytycznie prenumeruje to, co ich znajomi i krewni. I tworzy się specjalny typ nałogowych czytelników pism periodycznych, co nie uznają jednocześnie lektury książek. Jest to pewnego rodzaju osłona dla duchowego lenistwa. Traci na tym wykształcenie gruntowne i myśl samodzielna. To też wielu uczonych powstaje na dziennikarstwo — śród nich ostro wystąpił w ostatnich czasach przeciw prasie perjodycznej F. Brunetiere, członek Akademji paryskiej.

Trzeba przede wszystkiem rozróżniać wartość miesięczników i tygodników, a pism codziennych. Pierwsze, a w części drugie, są streszczeniem i kwintensencją tego, co zawierają pisma codzienne. Lektura ich nie da wprawdzie technicznego posiadania poszczególnych gałęzi umiejętności, ale da ogólną znajomość podstaw. Te, które nie służą sprawom specjalnym, dają możność w dłuższym okresie czasu przebieg w ogólnych zarysach cały cykl wiedzy. Natomiast prasa codzienna służyć może głównie gromadzeniu materjałów do tych kwintensencji. I tu należy rozróżniać prasę prowincjonalną, a prasę stołeczną. Pierwsza zlicza miejscowe siły społeczne, wydobywa je i zbiera, zapala ogniska miejscowej twórczości. Bada i stara się kierować życiem prowincji, które wszędzie posiada swoje odrębne właściwości. Druga winna być przewodnikiem i siewcą dążeń kulturalnych wszerz i wzdłuż całego kraju. Winna być rzeką wód czystych, do której zbiegałyby się wszystkie strumyki, osadziwszy po drodze naleciałości niepotrzebne.

Trzeba umieć czytać dzienniki, jak i książki. Trzeba sobie wprzód zadać trud poznania każdego pisma. Trzeba się zapoznać, co w każdym z nich godnego jest czytania, nie usypiając swojego krytycyzmu łudzącemi nagłówkami pism i różnych rubryk, które często zapowiadają co innego, niż się drukuje. Trzeba czytać krytycznie, w żadnej sprawie nie spuszczając z oczu argumentów ani pro, ani contra. Trzeba czytać pisma, służące różnym poglądom, aby mieć oświetlenie z obu stron, aby módz wyrobić sobie własny sąd — samodzielny a objektywny. Trzeba koncentrować lekturę nie na tanich czasopismach codziennych o brukowych wiadomościach, lecz na poważnych wydawnictwach perjodycznych, które opierają działalność publicystyczną na znajomości dziejów i praw niemi rządzących. Należy ciążyć ku tym wydawnictwom perjodycznym, które chcą stać wyżej ponad prywatę i partykularyzmy — których celem jest nie interes materialny jednostek, lecz służba publiczna.

Nie ma wątpliwości, że czytanie wpływa w znaczącym stopniu na nasz umysł. Choć statystyki nie są pozytywne i pokazują, że coraz więcej osób zamiast papierowej lektury wybiera Internet jako podstawowe źródło informacji, bez wątpienia to właśnie czytanie książek pogłębia zasób słownictwa, uczy ortografii, interpunkcji, pozwala na dogłębne poznanie problemu, poszerza wiedzę. Czasami wystarczy kilka minut dziennie, by w ciągu roku przeczytać wiele wartościowych książek.

Czytanie wzbogaca słownictwo, co znacznie pomaga w opisywaniu swoich uczuć i myśli. Ludziom często umyka jakiś wyraz lub chcą coś powiedzieć, ale nie potrafią ubrać tego w słowa. Na szczęście można nad tym pracować, a czytanie jest najlepszym ćwiczeniem. Warto czytać książki zarówno podczas nauki czytania, jak i wtedy, kiedy ta umiejętność została opanowana do perfekcji. Poza tym dobrze jest zwrócić uwagę na dzieła wybitnych, polskich i zagranicznych pisarzy, którzy są prawdziwymi mistrzami we władaniu języka.

Czytanie książek to także doskonała stymulacja dla mózgu. Czytając, tworzymy w głowie obrazy, łączymy nową wiedzę z tym, co już jest nam znane. Podczas czytania lektury, neurony są nieustannie zmuszane do wysiłku, co przekłada się na lepszą pamięć.

Dlaczego warto czytać książki? Czytanie działa uspokajająco. Jeżeli wybierzesz książkę, która naprawdę Cię interesuje, stres dnia codziennego odejdzie w zapomnienie. Książki biznesowe czy poradniki warto czytać rano. Natomiast wieczorem, przed snem wybieraj powieści — ułatwi Ci to zasypianie.

Ludzie, którzy czytają, są mądrzejsi. Nie bez powodu mówi się o kimś, kto posiada wartościową wiedzę, że jest „oczytany”. Książki pozwalają na poprawę wielu aspektów swojego życia — od biznesu, poprzez relacje z innymi, po psychologię. Warto czytać książki, ponieważ to właśnie lektura sprawia, że człowiek poszerza swoje horyzonty i staje się jeszcze bardziej inteligentny.

Książki potrafią zainspirować. Czasami znajdujemy się w takim punkcie swojego życia, że nie wiemy, w którą stronę warto pójść. Dlaczego warto czytać książki? W lekturze może zainspirować wszystko — postawa głównego bohatera, odwiedzane miejsca, podejmowane decyzje, aktywności.

Czytanie książek rozwija wrażliwość na sztukę i na innych ludzi. Ludzie, którzy czytają, 3 razy częściej odwiedzają muzea, a 2 razy częściej sami malują, piszą lub fotografują. Dzięki książkom rozwija się także empatia. Angażujemy się w fikcję literacką i potrafimy postawić się na miejscu drugiego człowieka, a także go zrozumieć.

Książki wpływają także na większe zdolności analityczne. Osoby, które czytają kryminały, wymagające rozwiązywania zagadek, analizowania faktów, stawiania tez, rozwijają w sobie zdolność krytycznego i analitycznego myślenia. W tym przypadku szczególnie polecamy klasyki polskich kryminałów. Pamiętaj, że warto czytać książki już od najmłodszych lat, aby zauważyć pozytywny wpływ czytania w dorosłym życiu.

Częstsze sięganie po lekturę to także rozwijanie własnego stylu. Warto wybierać książki uznanych pisarzy, dzięki którym nauczymy się poprawności gramatycznej oraz ortograficznej. To jedna z najważniejszej korzyści, wynikającej z czytania książek, którą z pewnością doceni każdy dorosły, który już jako dziecko namiętnie czytał książki.

Dzięki czytaniu możemy postawić się w różnych sytuacjach i wyobrażać sobie, co zrobilibyśmy na miejscu bohatera. Otwieramy się tym samym na nowe doświadczenia czy wyzwania, rozszerzamy horyzonty, kształtując własną osobowość. Ponadto dziecko, czytające mądre powieści przygodowe może nauczyć się pozytywnych zachowań, które w dorosłym życiu mogą nie raz uratować człowieka z opresji.

Według badań przeprowadzonych przez amerykańską agencję wspierającą sztukę — NEA — ludzie, którzy regularnie czytają, znacznie bardziej angażują się obywatelsko oraz kulturowo. Co więcej, czytelnicy mają większą swobodę i łatwość wypowiedzi

Similar Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *