Co trzeci Polak wyjeżdżający na ferie za granicę wybrał jeden z narciarskich kierunków – Włochy, Austrię lub Słowację. Co ciekawe, do zainteresowań turystów wróciły egzotyczne kraje, nieobecne w poprzednich, pandemicznych latach. W porównaniu z poprzednimi latami Polacy rezygnują z zakupu ubezpieczenia na ostatnią chwilę – 41% turystów szuka polisy na przynajmniej tydzień przed wyjazdem, a 23% podróżujących wyjechało na dłużej niż dwa tygodnie.

Eksperci rankomat.pl podsumowali ferie 2023. Pod uwagę zostały wzięte dane o zakupach ubezpieczeń klientów multiporównywarki. Na podstawie analizy sprawdzono, dokąd wyjeżdżali Polacy, na jak długo, kiedy i za ile kupowali polisę. Porównany został okres od stycznia do końca lutego 2023 z analogicznym okresem roku 2022.   

Włochy nie ustępują, Słowacja przebija Hiszpanię. Powrót kierunków egzotycznych 

Włochy kolejny sezon pozostają kierunkiem nie do pobicia. 16% – czyli najwięcej podróżnych, postanowiło spędzić ferie w Italii. Tak jak w roku poprzednim, tuż za Włochami, na podium znalazła się Austria (wskazało ją 9% turystów). Z kolei na trzecie miejsce rankingu weszła Słowacja, wyprzedając Hiszpanię o 1 punkt procentowy. Podczas tegorocznego sezonu zimowi urlopowicze znacznie chętniej zapuszczali się w dalsze zakątki świata. 5% wybrało Tajlandię oraz Stany Zjednoczone a 3% Egipt.

W tym roku w zestawieniu zabrakło Ukrainy, co ze względu na prowadzone działania wojenne na terenie kraju, jest sytuacją zrozumiałą. Państwa bezpośrednio sąsiadujące z Polską – czyli Czechy i Niemcy, utrzymały się na takim samym poziomie z wynikiem kolejno 4% i 3%.  

Szwajcaria natomiast zanotowała znaczny spadek. Europejska mekka narciarska znalazła się dopiero na 20 miejscu zestawienia. Niewątpliwie wpływ na taki stan rzeczy mają podwyżki cen. Sześciodniowy nocleg w szwajcarskim hotelu podczas tegorocznych ferii to koszt nawet 14 000 zł.  

W rankingu najczęściej wybieranych kierunków w styczniu i lutym 2023, wyraźnie widać powrót do rzeczywistości sprzed pandemii. Coraz więcej krajów już w połowie 2022 roku zaczęło rezygnować z obostrzeń, ułatwiając podróżowanie po całym świecie. Wśród państw, które wybierali podróżujący podczas tegorocznego zimowego urlopu, pojawiły się również Turcja, Zjednoczone Emiraty Arabskie, Meksyk czy Indonezja.

Co trzeci Polak wyjeżdżający za granicę to narciarz 

30% wyjeżdżających na ferie zadeklarowało, że wybiera się na narty lub snowboard. Niespełna 3% Polaków zamierzało w tym czasie nurkować, a 6% uprawiać inne sporty wysokiego ryzyka lub ekstremalne. Około 4% podróżujących wyjeżdżało służbowo. Pozostali planowali wyjazd w celach wypoczynkowych. 

Polacy przedłużają sobie wyjazdy i rozpoczynają ferie w weekend 

W kwestii rozpoczęcia wyjazdu zimowego niewiele zmieniło się względem roku 2022. 40% wyjeżdżających rozpoczęło urlop w sobotę lub niedzielę, podobnie jak rok temu. 16% wybrało piątek jako pierwszy dzień wyjazdu, a niewiele mniej – bo 14% (o 1% więcej niż w poprzednim sezonie), postawiło na poniedziałek. Dniami cieszącymi się najmniejszą popularnością były wtorek i środa – podobnie jak rok temu.

Jak ferie za granicą, to dwa tygodnie. Wracają też długie wyjazdy 

Najwięcej klientów rankomat.pl zaplanowało odpoczynek trwający od 8 do 15 dni, podobnie jak przed rokiem. Co trzeci urlopowicz zaplanował zimowy wyjazd na czas od 4 do 7 dni. Tylko 10% Polaków w czasie ferii wyjeżdżało na krótkie wypady od 1 do 3 dni. Co ciekawe, znacznie wzrosła liczba podróży dłuższych niż 15 dni. W 2022 roku w czasie ferii praktycznie nikt nie deklarował wypoczynku dłuższego niż dwa tygodnie. W tym roku takie podróże zaplanowało aż 23% wyjeżdżających.

Trzydziestolatkowie zimą podróżują najchętniej 

Liczba podróżujących w przedziale wiekowym 30 – 39 lat wciąż utrzymuje się na najwyższych pozycjach. W tamtym roku 30% turystów w takim właśnie wieku wyjeżdżało na zagraniczne ferie, w tym roku, wartość ta zmalała o 1 punkt procentowy (do 29%). Niewiele mniej, bo 26% stanowiła grupa wiekowa 40 – 49 lat (o 4 punkty procentowe więcej niż w sezonie 2022). Najmniej licznymi grupami byli najmłodsi (0 – 19 lat) i najstarsi (60+), utrzymując tendencję z poprzedniego sezonu.

Ferie 2023 za granicą najczęściej w pojedynkę lub we dwoje  

Podobnie, jak w ubiegłym roku około 40% klientów multiporównywarki zakupiło polisę ubezpieczeniową dla jednej osoby. Taka deklaracja nie musi jednak oznaczać wyjazdu solo. Aż 60% turystów decyduje się na wyjazd w towarzystwie. 31% podróżujących zadeklarowało podróże w parze, co w stosunku do roku poprzedniego stanowi wzrost o 4 punkty procentowe. Z kolei tylko 12% Polaków podróżowało w 3-osobowym składzie. W poprzednim roku turyści, którzy deklarowali podróże w 4 i więcej osób stanowili najmniej liczną grupę. W tym roku, w 4 osoby podróżowało 13% Polaków, a najmniej – 4%, w ekipie 5-osobowej. 

Ubezpieczenie turystyczne już nie na ostatnią chwilę. O bezpieczeństwie myślimy wcześniej 

41% klientów rankomat.pl szukało polisy na co najmniej tydzień przed planowanym wyjazdem. W poprzednich latach mieliśmy do czynienia z tendencją zakupu ubezpieczenia na kilka dni przed wyjazdem. Teraz się to zmienia. Tylko 26% Polaków szuka ochrony w dzień wyjazdu lub dzień przed podróżą. Co trzeci podróżujący kupuje polisę od 2 do 7 dni przed planowanym urlopem. 

Polisa z klauzulą alkoholową w pakiecie 

Aż 87% kupujących polisę na zimowy wyjazd wybrało ochronę zdarzeń pod wpływem alkoholu. Turyści do wyboru mieli pakiet z klauzulą w cenie lub dostępny za dodatkową składką. Zdecydowana większość z nich (77%) wybrała tę pierwszą opcję. Tylko 10% ubezpieczonych dokupiło klauzulę alkoholową opcjonalnie. 13% Polaków zdecydowało się na ferie za granicą bez klauzuli alkoholowej.

Polisy odporne na inflację. Ubezpieczenie na narty od 7 zł za dzień 

Ceny ubezpieczeń turystycznych się nie zmieniają. Najtańszą polisę na narty można mieć za niespełna 4 zł za dzień. Okazuje się jednak, że wyjeżdżający na ferie decydują się na bardziej rozbudowane pakiety. Najwięcej płaci wyjeżdżający do Stanów Zjednoczonych – prawie 15 zł za dzień. To jednak nic zaskakującego – większość turystów decyduje się na bardzo wysokie sumy gwarantowane z uwagi na ogromne koszty leczenia w USA. 

Sporo za polisę płacili podróżujący do Austrii – średnia dzienna cena ubezpieczenia do tego kraju wyniosła ponad 12 zł. Można więc domyślać się, że to głównie narciarze wybierający rozszerzoną ochronę. Powyżej 10 zł ubezpieczenie kosztowało też wyjeżdżających do Włoch oraz na Słowację. 

Najmniej za polisę płacili turyści planujący wyjazdu do Wielkiej Brytanii, Niemiec oraz Hiszpanii. Ubezpieczenie na terenie Europy, gdzie obowiązuje EKUZ oraz wyjazd w celach turystycznych zwykle nie wymaga bardzo rozbudowanej ochrony. 

Wybierając polisę, nie warto kierować się tylko ceną. Bywa, że nieco tańsze ubezpieczenie ma bardziej rozbudowany zakres ochrony niż ta droższa opcja. Zawsze trzeba dopasować polisę do kraju wyjazdu i planowanych aktywności – mówi Patrycja Pałka, ekspertka ds. ubezpieczeń turystycznych w rankomat.pl. – Ubezpieczyciele oferują szereg rozszerzeń. Można objąć ochroną choroby przewlekłe, aktywności wysokiego ryzyka, sporty ekstremalne, wyjazdy do pracy czy zdarzenia pod wpływem alkoholu. Porównanie różnych ofert pozwala na wybór najlepszego ubezpieczenia na czas wyjazdu. – dodaje.  

W rytmie słów..

Czytanie uspokaja i spowalnia bicie serca. Wystarczy 6 minut czytania, żeby zredukować uczucie stresu aż o 60%! Co ciekawe, czytanie książek redukuje stres: o 68% bardziej od słuchania muzyki, o 300% bardziej od wyjścia na spacer i aż o 600% bardziej od grania w gry komputerowe.

Podczas czytania powieści mamy mnóstwo rzeczy do zapamiętania – imiona bohaterów, ich charaktery, motywacje, historie, związki z innymi postaciami, miejsca, wątki fabularne, szczegóły… Tymczasem w mózgu tworzą się nowe synapsy, a te istniejące się wzmacniają. Dzięki czytaniu nasza pamięć pozostaje w dobrej kondycji.

Postaci fikcyjne mogą stanowić takie samo źródło inspiracji co spotkanie z żywym człowiekiem. Inspirować może wszystko – aktywności, którym się oddają, miejsca, które odwiedzają, decyzje, które podejmują…

Mając przed oczami tylko literki, sami musimy wizualizować sobie to, co dzieje się w książce – nieczęsto są to nawet rzeczy, których nie możemy zobaczyć w świecie rzeczywistym! Czytanie, stymulując prawą półkulę mózgu, rozwija naszą wyobraźnię.

Czytanie powieści wymaga od nas skupienia uwagi przez dłuższy czas, co zdecydowanie poprawia naszą zdolność do koncentracji.

Im więcej czytamy, tym większy mamy kontakt z różnorodnym, a nawet zupełnie nowym dla nas słownictwem. Taki kontakt samoistnie poszerza nasz własny zasób słów.

Warto czytać książki, żeby utrzymać swój mózg w dobrej formie. Mole książkowe mają 2,5 raza mniejszą szansę na rozwój Alzheimera, czytanie spowalnia także starczą demencję. 

Czytanie różnych książek na te same tematy pozwala nam poznać i porównać różne punkty widzenia, spojrzeć na rzeczy z różnej perspektywy, a w rezultacie rozwinąć nasz własny światopogląd.

Warto czytać, żeby rozwijać własną empatię. Zaangażowanie w fikcję literacką pozwala nam na postawienie się na miejscu drugiego człowieka i zrozumienie go.

Aż 82% moli książkowych przekazuje pieniądze i dobra materialne dla organizacji charytatywnych. 3 razy częściej niż osoby nieczytające są aktywnymi członkami tych organizacji.

Książki to ogromne skarbnice wiedzy. Tutaj nie trzeba dodatkowych argumentów.

Szczególnie, jeśli czytasz np. takie kryminały od Agathy Christie. Rozwiązywanie zagadek wymaga analizowania wydarzeń, faktów, motywacji postaci, stawiania tez, weryfikowania założeń… Zdecydowanie rozwija to zdolność do krytycznego i analitycznego myślenia.

Im więcej czytasz dobrych pisarzy, tym lepiej możesz rozwijać własny styl. Nie wspominając o tym, że częsty kontakt z tekstem pisanym uczy poprawności gramatycznej czy ortograficznej.

Stworzenie wieczornego rytuału z książką daje naszemu ciału sygnał, że pora się zrelaksować i przygotować do snu.

Czytanie pozwala nam postawić się w różnych sytuacjach, w których na co dzień do tej pory się nie znaleźliśmy. Otwiera nas na nowe doświadczenia i rozszerza horyzonty, kształtując nas samych.

Od czasów, kiedy życie poczęło się wielce różniczkować, czytanie książek nie wystarcza. Książki podają czystą wiedzę z najrozmaitszych dziedzin, wiedzę nieraz kryształowo czystą, ale oderwaną od życia. Książki karmią również poezją, w niej opisy czynów bohaterskich uszlachetniają serca, ale mało informują o szarej rzeczywistości życia. Do działania potrzebna jest znajomość chwili bieżącej, orientacja, pulsy życia w miejscowych warunkach. Na każdym stanowisku można przyłożyć i swoją cegiełkę, można wpływać na całość, byle znać swe obowiązki względem społeczeństwa i chcieć im służyć. Tym pośrednikiem między wiedzą a życiem, między ideałem a rzeczywistością, jest publicystyka. Jest ona historją teraźniejszości, oświetlającą zagadnienia, które czekają dopiero na rozwiązanie. Jest ogniwem, która łączy prawdę wiedzy z zagadnieniami chwili bieżącej. Jest literaturą, która tyczy się potrzeb życia w danym czasie i danym miejscu. Ona komunikuje ostatnie wyniki z różnych dziedzin wiedzy czystej w zastosowaniu do bieżących potrzeb ludzkich. Ona czyni człowieka wrażliwym na niedolę swego społeczeństwa i zapala do żywota czynnego na jego korzyść. Ona, komunikując, co się dzieje na świecie całym, chroni nas od zaściankowości. Ona, zaznajamiając nas z biegiem myśli wszechświatowej, wywołuje w umysłach naszych szereg zagadnień. Ona uwalnia nas od potrzeby czytania wszystkich książek, których corocznie ukazuje się na świecie po kilkaset tysięcy, a których przeczytać na rok gruntownie nie można po nad kilkanaście. To są strony dodatnie prasy periodycznej.

Ale ma publicystyka i niejedną stronę ujemną. Wiadomości, dostarczane przez wiele dzienników, są dorywcze i powierzchowne: ani rozszerzają, ani pogłębiają wiedzy. Wiele nowinek, opisywanych drobiazgowo, niema żadnego ogólniejszego znaczenia, nie służy żadnemu rozumnemu celowi. Wiele sensacyjnych zajść i wypadków, zostawiających jedynie czczość w głowie i pustkę w sercu. W pogoni za kalejdoskopowym potokiem plotek wiele balastu, który ze szkodą obciąża umysł Dużo zabawy i płytkiego śmiechu, co w rezultacie szerzy bezmyślność, przytępia zmysł artystyczny. Nie jeden organ redagowany jest tendencyjnie, będąc na służbie tej lub innej partji. Nieraz nowość pomieszana z postępem bez oświetlenia krytycznego jądra rzeczy. I jedno pismo stara się prześcignąć drugie w pomysłach, licząc na gorsze instynkty. I wielu staje się igraszką okoliczności, bo są prowadzeni na pasku danego dziennika. Bo wielu ślepo hołduje zasadzie: nie różnić się od innych — i bezkrytycznie prenumeruje to, co ich znajomi i krewni. I tworzy się specjalny typ nałogowych czytelników pism periodycznych, co nie uznają jednocześnie lektury książek. Jest to pewnego rodzaju osłona dla duchowego lenistwa. Traci na tym wykształcenie gruntowne i myśl samodzielna. To też wielu uczonych powstaje na dziennikarstwo — śród nich ostro wystąpił w ostatnich czasach przeciw prasie perjodycznej F. Brunetiere, członek Akademji paryskiej.

Trzeba przede wszystkiem rozróżniać wartość miesięczników i tygodników, a pism codziennych. Pierwsze, a w części drugie, są streszczeniem i kwintensencją tego, co zawierają pisma codzienne. Lektura ich nie da wprawdzie technicznego posiadania poszczególnych gałęzi umiejętności, ale da ogólną znajomość podstaw. Te, które nie służą sprawom specjalnym, dają możność w dłuższym okresie czasu przebieg w ogólnych zarysach cały cykl wiedzy. Natomiast prasa codzienna służyć może głównie gromadzeniu materjałów do tych kwintensencji. I tu należy rozróżniać prasę prowincjonalną, a prasę stołeczną. Pierwsza zlicza miejscowe siły społeczne, wydobywa je i zbiera, zapala ogniska miejscowej twórczości. Bada i stara się kierować życiem prowincji, które wszędzie posiada swoje odrębne właściwości. Druga winna być przewodnikiem i siewcą dążeń kulturalnych wszerz i wzdłuż całego kraju. Winna być rzeką wód czystych, do której zbiegałyby się wszystkie strumyki, osadziwszy po drodze naleciałości niepotrzebne.

Trzeba umieć czytać dzienniki, jak i książki. Trzeba sobie wprzód zadać trud poznania każdego pisma. Trzeba się zapoznać, co w każdym z nich godnego jest czytania, nie usypiając swojego krytycyzmu łudzącemi nagłówkami pism i różnych rubryk, które często zapowiadają co innego, niż się drukuje. Trzeba czytać krytycznie, w żadnej sprawie nie spuszczając z oczu argumentów ani pro, ani contra. Trzeba czytać pisma, służące różnym poglądom, aby mieć oświetlenie z obu stron, aby módz wyrobić sobie własny sąd — samodzielny a objektywny. Trzeba koncentrować lekturę nie na tanich czasopismach codziennych o brukowych wiadomościach, lecz na poważnych wydawnictwach perjodycznych, które opierają działalność publicystyczną na znajomości dziejów i praw niemi rządzących. Należy ciążyć ku tym wydawnictwom perjodycznym, które chcą stać wyżej ponad prywatę i partykularyzmy — których celem jest nie interes materialny jednostek, lecz służba publiczna.

Od czasów, kiedy życie poczęło się wielce różniczkować, czytanie książek nie wystarcza. Książki podają czystą wiedzę z najrozmaitszych dziedzin, wiedzę nieraz kryształowo czystą, ale oderwaną od życia. Książki karmią również poezją, w niej opisy czynów bohaterskich uszlachetniają serca, ale mało informują o szarej rzeczywistości życia. Do działania potrzebna jest znajomość chwili bieżącej, orientacja, pulsy życia w miejscowych warunkach. Na każdym stanowisku można przyłożyć i swoją cegiełkę, można wpływać na całość, byle znać swe obowiązki względem społeczeństwa i chcieć im służyć. Tym pośrednikiem między wiedzą a życiem, między ideałem a rzeczywistością, jest publicystyka. Jest ona historją teraźniejszości, oświetlającą zagadnienia, które czekają dopiero na rozwiązanie. Jest ogniwem, która łączy prawdę wiedzy z zagadnieniami chwili bieżącej. Jest literaturą, która tyczy się potrzeb życia w danym czasie i danym miejscu. Ona komunikuje ostatnie wyniki z różnych dziedzin wiedzy czystej w zastosowaniu do bieżących potrzeb ludzkich. Ona czyni człowieka wrażliwym na niedolę swego społeczeństwa i zapala do żywota czynnego na jego korzyść. Ona, komunikując, co się dzieje na świecie całym, chroni nas od zaściankowości. Ona, zaznajamiając nas z biegiem myśli wszechświatowej, wywołuje w umysłach naszych szereg zagadnień. Ona uwalnia nas od potrzeby czytania wszystkich książek, których corocznie ukazuje się na świecie po kilkaset tysięcy, a których przeczytać na rok gruntownie nie można po nad kilkanaście. To są strony dodatnie prasy periodycznej.

Ale ma publicystyka i niejedną stronę ujemną. Wiadomości, dostarczane przez wiele dzienników, są dorywcze i powierzchowne: ani rozszerzają, ani pogłębiają wiedzy. Wiele nowinek, opisywanych drobiazgowo, niema żadnego ogólniejszego znaczenia, nie służy żadnemu rozumnemu celowi. Wiele sensacyjnych zajść i wypadków, zostawiających jedynie czczość w głowie i pustkę w sercu. W pogoni za kalejdoskopowym potokiem plotek wiele balastu, który ze szkodą obciąża umysł Dużo zabawy i płytkiego śmiechu, co w rezultacie szerzy bezmyślność, przytępia zmysł artystyczny. Nie jeden organ redagowany jest tendencyjnie, będąc na służbie tej lub innej partji. Nieraz nowość pomieszana z postępem bez oświetlenia krytycznego jądra rzeczy. I jedno pismo stara się prześcignąć drugie w pomysłach, licząc na gorsze instynkty. I wielu staje się igraszką okoliczności, bo są prowadzeni na pasku danego dziennika. Bo wielu ślepo hołduje zasadzie: nie różnić się od innych — i bezkrytycznie prenumeruje to, co ich znajomi i krewni. I tworzy się specjalny typ nałogowych czytelników pism periodycznych, co nie uznają jednocześnie lektury książek. Jest to pewnego rodzaju osłona dla duchowego lenistwa. Traci na tym wykształcenie gruntowne i myśl samodzielna. To też wielu uczonych powstaje na dziennikarstwo — śród nich ostro wystąpił w ostatnich czasach przeciw prasie perjodycznej F. Brunetiere, członek Akademji paryskiej.

Trzeba przede wszystkiem rozróżniać wartość miesięczników i tygodników, a pism codziennych. Pierwsze, a w części drugie, są streszczeniem i kwintensencją tego, co zawierają pisma codzienne. Lektura ich nie da wprawdzie technicznego posiadania poszczególnych gałęzi umiejętności, ale da ogólną znajomość podstaw. Te, które nie służą sprawom specjalnym, dają możność w dłuższym okresie czasu przebieg w ogólnych zarysach cały cykl wiedzy. Natomiast prasa codzienna służyć może głównie gromadzeniu materjałów do tych kwintensencji. I tu należy rozróżniać prasę prowincjonalną, a prasę stołeczną. Pierwsza zlicza miejscowe siły społeczne, wydobywa je i zbiera, zapala ogniska miejscowej twórczości. Bada i stara się kierować życiem prowincji, które wszędzie posiada swoje odrębne właściwości. Druga winna być przewodnikiem i siewcą dążeń kulturalnych wszerz i wzdłuż całego kraju. Winna być rzeką wód czystych, do której zbiegałyby się wszystkie strumyki, osadziwszy po drodze naleciałości niepotrzebne.

Trzeba umieć czytać dzienniki, jak i książki. Trzeba sobie wprzód zadać trud poznania każdego pisma. Trzeba się zapoznać, co w każdym z nich godnego jest czytania, nie usypiając swojego krytycyzmu łudzącemi nagłówkami pism i różnych rubryk, które często zapowiadają co innego, niż się drukuje. Trzeba czytać krytycznie, w żadnej sprawie nie spuszczając z oczu argumentów ani pro, ani contra. Trzeba czytać pisma, służące różnym poglądom, aby mieć oświetlenie z obu stron, aby módz wyrobić sobie własny sąd — samodzielny a objektywny. Trzeba koncentrować lekturę nie na tanich czasopismach codziennych o brukowych wiadomościach, lecz na poważnych wydawnictwach perjodycznych, które opierają działalność publicystyczną na znajomości dziejów i praw niemi rządzących. Należy ciążyć ku tym wydawnictwom perjodycznym, które chcą stać wyżej ponad prywatę i partykularyzmy — których celem jest nie interes materialny jednostek, lecz służba publiczna.

Similar Posts

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *