niedziela, 6 grudnia 2015

Zawieszam bloga.

Nie była to łatwa decyzja, ale konieczna. Blogowanie było świetną, choć krótką przygodą. Nie wykluczam możliwości powrotu do niej na sportowej bądź zawodowej emeryturze. Nie muszę się tłumaczyć dlatego taki a nie inny krok popełniłam, ale postanowiłam to zrobić.


Jestem właśnie na trzecim roku studiów, co wiąże się z egzaminem licencjackim. Swoje studia uwielbiam wręcz, jednak ostatnio mało mam czasu na wykazywanie większego zainteresowania tematom, które chciałabym poszerzyć. Na bieżąco jestem bardzo dobrą studentką, jednak jestem tak zafascynowana tym kierunkiem, że  nie wystarcza mi to. Jeśli ktoś nie wie jakie studia można tak bardzo lubić to uświadamiam: fizjoterapia. :)


Po drugie (właściwie od tego powinnam zacząć) jestem cały czas wyczynowym sportowcem pięknej dyscypliny jaką jest judo. Trenuję codziennie i tu również czuję niedosyt. Nie obce mi są treningi dwa razy dziennie. Jest to bardzo trudne szczególnie w tym roku akademickim, ale do osiągnięcia. Mam bowiem w głowie mały (duży!) plan na przyszły rok, który chcę spełnić. Mimo ostatnich kilku wzlotów i upadków moja miłość do tego sportu odżywa na nowo. 


Obie te płaszczyzny mojego życia są mocno wymagające, niektórzy dziwią się jak udaje mi się to pogodzić. Odpowiadam zawsze tak samo: dla chcącego nic trudnego. :) Nie mniej jednak dołożyłam sobie do tego prowadzenie bloga, które dzięki sprawnej organizacji również udało mi się pogodzić. 


Cenię sobie relacje ludzkie, swój wolny czas dlatego nigdy raczej nie zaniedbywałam ich przez owe zajęcia. Jednak poczułam dysproporcje między płaszczyznami swojego życia, dlatego określiłam swoje priorytety. Na dzień dzisiejszy są to sport i studia. Wiele osób twierdzi, że nie da się jednocześnie studiować takiego kierunku i trenować z pełnym zaangażowaniem. I wiecie co? Mają rację. Ale z tego powodu nie rzucę studiów. Postanowiłam natomiast wyeliminować poboczne zajęcia, skupić się maksymalnie na dwóch. W przyszłym semestrze stawiam na większe zaangażowanie w treningi, zdaję sobie z tego, że chwilami nauka może ucierpieć. Ale chcę, żeby przyszły rok określił to, czy dalej mam brnąć na takim poziomie w karierę sportową czy też nie. 


Co później? Czas pokaże. Nie chcę przechylać szali na żadną ze stron. Pozostanę czynnym obserwatorem. 

Blogosferze jestem bardzo wdzięczna. Dzięki niej rozwinęłam się, dokonałam pewnych wartościowań, zostałam jeszcze bardziej świadomą osobą. Dziękuję Wam!


Pisanie bloga dało mi bardzo wiele dobrego. Dlatego... nie przestanę pisać. Jednak będę pisała sobie do szuflady jeśli poczuję taką potrzebę. Pisanie pomaga się zdystansować, a zapisanie czegoś na kartce sprawia, że staję się to ważniejsze. Prawie jak umowa samej ze sobą.


Pozostaję również częściowo obecna w sieci. Dalej będę czytała Wasze blogi i dawała o sobie znać. Od tego nie jestem w stanie się odciąć. Tyle wartościowych treści dzięki Wam już przeczytałam i mam ochotę na więcej. 

Dopatruję się jeszcze jednej korzyści: więcej czasu na czytanie książek: być może w końcu sięgnę po jakąś powieść lub coś mniej fachowego, jednak z rozwojowych książek też nie zamierzam rezygnować. Zacieram ręcę na pozycję, którą mam dostaćpod choinkę od siostry: "Muhammad Ali moje życie moja walka".


Z tego miejsca żegnam się z Wami mówiąc do zobaczenia w sieci! 

czwartek, 3 grudnia 2015

Lepiej jest mieć mniejszy wybór. To nie jest świąteczny poradnik zakupowy.



Stoisz przed lodówką pełną przeróżnych smaków lodów. Stoisz i zachodzisz o głowę, który smak wybrać. Zapewne w końcu i tak weźmiesz trzy porcje bo szkoda z któregoś smaku zrezygnować, z czego okaże się, że dwa są kompletnie nie trafione. Właśnie doświadczyłeś tego, że większy wybór nie oznacza lepszej sytuacji. Lepiej jest mieć mniejszy wybór.

piątek, 27 listopada 2015

Nie stać mnie na eko żywność. Alernatywa dla żywności ekologicznej.



Nie ma co się oszukiwać studencka kieszeń to nie studnia bez dna. Na produkty eko mogę popatrzyć ze świeczkami w oczach i uczuciem rozgoryczenia, że nie mogę sobie na nie pozwolić. Wcale jednak tak nie jest.

poniedziałek, 23 listopada 2015

Slow life - jedyna słuszna moda XXI wieku


Czy slow life to moda?  Wiele osób tak właśnie uważa i taką opinię puszcza w obieg. Jakie jest moje stanowisko? Obojętne. Uważam, że nie jest ważne jak to nazwiemy. Ważne, że wprowadzenie go choćby częściowo w życie poprawia jego jakość. Gwarantuję, że kiedy zakosztujesz go raz pozostaniesz  wierny/a na wiele sezonów, a nawet na całe życie. Wreszcie zaczniesz świadomie żyć i to życie kreować. 

sobota, 21 listopada 2015

Celebruj każdy nowy dzień, bądź wdzięczny.



"Właśnie wstał nowy dzień jeszcze raz do zdobycia cały świat - o tym wiem" - tak śpiewał Jamal w któreś ze swoich piosenek, które uwielbiałam słuchać w liceum. Z chęcią do nich dziś wracam. Wyznaję zasadę, że sposób w jaki rozpocznę dzień odbije się na jego reszcie. Dlatego staram się celebrować każdy nowy dzień i jestem wdzięczna za kolejną możliwość przeżycia go.